wtorek, 15 sierpnia 2017

ParisParis

LeParisien dziś w CrystalPalace!!!
Mam dla Ciebie piękną historię i mam już pewne pomysły - była tutaj UlubionaDziewczynka.
To była wizyta rozkładająca na łopatki.
Wszystko dzieje się samo, ludzie sami przychodzą.
Wystarczy być.
No dobra, jeszcze robi się zakupy na przyjazd gości, żeby ich w glorii i chwale przywitać:
dwa kilo ziemniakow,
kilogram buraków,
trzy i pół kilograma borówek,
wyjątkowo nawet chleb bezglutenowy, a do niego konfitura
100% Wiśnia (absolut lecker!),
a nawet
francuski, różowy żel do golenia i kilogram kawy w ziarnach:


Wszystko w stosownej oprawie "25 Jahre Viadrina" - a my już mamy mieszkanie na Poznań, BTW.
No to do zobaczenia na przystanku!

No offense, po prostu uwielbiam ten kawałek:

poniedziałek, 14 sierpnia 2017

Vanish like a gambler's lucky stream

Nie dają spać do trzeciej, czwartej rano, więc równie dobrze można wieczór/noc spędzić na terenie festiwalowym. Tak przynajmniej pomyśleliśmy...
Ale to nie tak, to już nie tak.
Dość szybko się stamtąd zawinęliśmy, ale zanim to nastąpiło,
odkryliśmy oryginalny, nasz najukochańszy, warszawski Falafel Bejrut!
Ty przedstawiasz?!
Nasz ulubiony dostawca karmy w naszym mazurskim mieście:






Spódnicę mam z Togo - od Charlotte, która tam mieszkała w latach 70-tych, i tak sobie myślę, że
podzielę się tu z Wami czymś z Afryki, bo muzyka na festiwalu zupełnie nas nie zachwyciła.

niedziela, 13 sierpnia 2017

Mista LovaLova

w mojej sypialni o północy!
To tylko kilka kilometrów, więc wszystko było słychać,
a ja nie poszłam na Jego koncert, bo wolałam na Złotą Tarkę w Iławie pod dyrekcją Grzecha Piotrowskiego. Co za mnogość opcji w tym roku!



 
Last night you were in my room
and now my bed sheets ...

Lilly, ty flejtuchu!

sobota, 12 sierpnia 2017

Thrill me with it


 
Parno.
Punia delikatnie kołysze się w porcie,
woda na PTTKu iście karaibska.
Sok z arbuza spływa po nadgarstku i nawet nie nadążam z aparatem.
Rozpuszczam włosy i skaczę z pomostu.
Po okolicy krąży Mr. Boombastic,
od kilku dni spadają gwiazdy.
Atmosfera wybitnie sprzyjająca wszystkiemu.




Viel Spaß!
Była tylko wersja niecenzurowana...

piątek, 11 sierpnia 2017

Koniczek w mieście: I'k szuka: nazwy fundacji

W nocy pękały krokwie.
Błyskawice przeszywały zachodnie niebo, kiedy my popijaliśmy poranną kawę. Odliczyłam jakieś pół minuty do pioruna, a ten trwał drugie tyle. Ciekawe, co z tego będzie. Nastała ciemność. Przez wieś przeszła epicka ulewa, aż przeciekły komin i dwa okna połaciowe. Wystawiłam worki z makulaturą i plastikami. MałaMi nie ma czasu, więc przyszło mi odkurzać i zmywać podłogi, a na kuchence gotowała się kasza. Wegański twarożek à la tzatziki chłodził się w lodówce i jeszcze tylko poszłam po świeży tymianek i wielkiego pomidora. Damn! Kasza się rozgotowała. Rozkojarzona trochę byłam. O, jakiś samochód na drodze. Goście. "Dzień dobry", "Dzień dobry", "To może od razu obejrzymy, bo znowu idą takie chmury". Kaczyński, Trump, Stieglitz, Jimek, Piotrowski i warsztaty jazzowe w Chodzieży. "Ale są niejadalne" - powiedział AleMężczyzna wskazując na usmażone przez siebie placki. "Kasza mi się rozgotowała" - na to ja. Były jeszcze pieczone warzywa i ten twarożek. Pierwsze poszły placki - raz, dwa i nie było. Kasza tak samo. Zostało sporo twarożku, bo i porcja była niebotyczna, a warzyw tylko troszkę. A, jeszcze mrożona herbata z moim syropem z kwiatów czarnego bzu. "W takim razie czekamy na szczegółowy kosztorys wykończenia nieruchomości. Proszę założyć fundację, a my z radością będziemy panią wspierali. Do widzenia."


Za chwilę rozległo się szczekanie Bulusiów.
Przed bramę pensjonatu podjechała trenerka. Konno.


"Jedziemy popływaaaaaać?" - i zasnął.
Co miałam zrobić z tą całą adrenaliną?
Usiadłam w fotelu i się popłakałam.

Bo gdzie chrzciny WnuczkiWiśniewskich, a gdzie własna fundacja z takimi darczyńcami i takim funduszem założycielskim???
W życiu bym sobie tego nie wymyśliła.


Zupełnie mnie rozczula ta dziewczynka.
Tego dnia, w tych białych rajstopkach, wpakowała się w pokrzywy pod stodołą, 
którą codziennie widzę z okna spaceshipu.


Christian Scott helping me trough the day...

czwartek, 10 sierpnia 2017

Voodoo

Wydrukowałam już fakturę,
wcześniej jeszcze YoJo! napisała, że ma GewA.
Przyszedł mail od Ireny,
a ja szybko wstawiłam zdjęcie na P&P i już miałam jechać nad G-Spot.
Miałam wszakże na sobie te profesjonalne spodenki kulomiota...
Wtem zadzwonił telefon!
Elektryk. I że może być za pół godziny.
Whoa!
Wcześniej dzwonili ze sklepu, że są kinkiety, których miałam się spodziewać dopiero za osiem tygodni, a dziś ten ważny dzień, więc szybko połączyłam fakty.
Spodenki kulomiota poszły w kąt, ja - pod prysznic.
Jeszcze tylko odrobina smalcu na usta i pędem/Merolem po kinkiety do miasta,
które jest rozgorączkowane w oczekiwaniu na
Mr. Boombastic.



Bardzo mi się podoba w tym pomieszczeniu. Co to dopiero będzie, jak będą fronty szaf???
Lustro przemaluję na taki kolor jak komoda. Ją też malowałam.



"Co to za dzień?" - pytacie.
Z pewnością pamiętacie, jak w czerwcu na antresoli pisałam koncepcję fundacji.
Ktoś ją przeczytał. Komuś się spodobała. Ktoś dziś przyjedzie oglądać i rozmawiać.


AlmostAfricanVoodooQueen
No filter.
No makeup.
Aby trochę smalcu.

A tutaj taki preview (z powyższego pomieszczenia):


środa, 9 sierpnia 2017

Sówka

Kiedy nasz Brat HolHol przesłał mi to


byłam cała w skowronkach.
Znowu minęło 5 lat i w Kassel odbywa się kolejna edycja serii wystaw pod zbiorczą nazwą Documenta. W tym roku dyrektorem artystycznym jest Adam Szymczyk. Nowością jest fakt, że tym razem Documenta częściowo odbywała się także w Atenach. Stąd taki oto pomysł, który mnie bardzo poruszył:




Powyższe zdjęcia: oczywiście Holly

To partenon zbudowany z książek, który kiedyś gdzieś były albo nadal są zakazane.
I jeśli już o Salmanie mowa, to nie mogę tu nie napomknąć, że Arundhati Roy po 20 (!) latach wydaje swoją drugą powieść o tytule "The Ministry of Utmost Happiness". Kto czytał(a) Jej Boga rzeczy małych, ten/ta zapewne ma to w kościach po dziś dzień. Co za książka!
I tak jak The New Yorker po prostu streścił fabułę, tak w Die Zeit dali prawdziwą, rzetelną, dobrze uargumentowaną recenzję i krytykę. Kocham ich za to.


"Kronikarka grozy"