czwartek, 7 grudnia 2017

Kiedy zaczyna się kolejny szary dzień,

a ty z radości nie umiesz podjąć decyzji, za co się zabrać:

- ćwiczenie boso na macie;
- czytanie Lowena, a może jednak Sowy?
- spisanie ilości lewych i prawych klamek do drzwi;
- przygotowanie kosztorysu wykończenia domku;
- napisanie felietonu, a może jednak czegoś do doktoratu?
- malowanie ściany;
- wieszanie obrazków w Artystycznym i God's Playground;
- wertowanie albumów o sztuce;
- odbiór wydruków w mieście;
- przygotowanie oferty JuHo;
- robienie zdjęć;
- skręcanie tych foteli, co J. z I. je tam trzyma w szopie na strychu....

i tak bez końca.

Wiedziałam, że ten dom to będzie to,
ale że aż tak???
Nikt mi w życiu nie pokazał, że można żyć aż tak...


środa, 6 grudnia 2017

"Ciociaaa..."



Dwa tygodnie temu, w salonie przy schodach wybierałam filmy na DKF, kiedy zajrzał do nas Sindbad. Zapukał w okno tarasowe, zostawił adidasy na zewnątrz i wszedł prosto do salonu.
- Jakie filmy będą, ciocia?
I sypnął z rękawa taki repertuar, że aż usiadłam.
Spisałam wszystko, na Filmwebie sprawdziliśmy wiek, od którego są dozwolone dane filmy.
- A, ciocia, znasz taki film o takim psie, co umiera i ciągle wraca i w końcu trafia do pierwszego właściciela? Był sobie pies. Faaaaajny film. Fajnyyyy film.

Ciocia nie znała.
Wszystko sprawdziła.
Nazwisko reżysera wystarczyło - Lasse Hallström.


- Ja tam nie wierzę ani w reinkarnację, ani w piekło, ani w raj.
W ogóle w nic nie wierzę, co ksiądz mówi! Zmartwychwstanie? A to dziecko to z in vitro chyba.
Ja bym chciała być ateistką!
- Ja też!
- Ja też!
- Ja też!

Ciocia: ??? 
Ciocia tylko słucha, a robi się coraz ciekawiej:

- Czy w ogóle istnieje ktoś, kto się nie nudzi w kościele?  
(Nie, to nie ciocia zadała to pytanie. Ciocia tylko słucha.)
- Nie! Nie! Wszyscy się nudzą!! No co ty...
- A wie pani, że kiedyś to księża mieli dużo gorzej, bo się ich kastrowało, żeby nie współżyli z kobietami?
- Ale ci księża.... ja tylko jednego spotkałam, co był z powołania. Reszta dla pieniędzy.
- Proboszcz powiedział, że jak dalej, no, ten..., tak będziemy w kulki lecieć z księdzem,
to biskup przyjedzie...

Ciocia siedzi na wykładzinie w zerówce i nie wierzy własnym uszom,
ale szybko pojmuje, że jest dobry grunt na Wiosce dla społeczeństwa obywatelskiego...

- Wygląda na to, że ta religia jest bardzo nudna. Lubicie tam chodzić?
- Tak, baaardzo nudna. Nie lubimy! 
Malujemy korektorem, a ksiądz powiedział, że chcieliśmy kogoś tym otruć.
- Ja to bym chciał etykę.
- A wiecie, że możecie założyć komitet, wybrać reprezentantkę albo reprezentanta i zebrać w całej szkole podpisy pod takim wnioskiem o etykę? Jak zbierzecie dużo podpisów, to dyrektor nie będzie mógł tego zignorować.

Cała nadzieja w młodych!
A to jest tylko dyskusyjny klub filmowy
w kapciach.

PS I jeszcze to

- I tamta, no ta co na koniu jeździ, na szczęście nie przyjdzie.
- Ona jest z miasta?
- Nie. Z wioski. Ale zachowuje się, jakby była z miasta!
Gorzej!
Jak z Wrocławia...

wtorek, 5 grudnia 2017

Białe porzeczki





Ja zostałam w domu z Coffee, podczas gdy AleMężczyzna poszedł z Brunonem na bagno.
Coffe odkryła nową pasję - taniec. To znaczy, to AleMężczyzna ją w niej zaszczepił, kiedy w porze letniej robił swoje ćwiczenia na trawie. Okazało się, że Coffee bardzo ładnie na to reaguje, tak więc sobotni poranek upłynął nam na opracowywaniu choreografii do muzyki Marleny Shaw.
A kiedy AleMężczyzna wrócił ze spaceru, zawołał w progu:

- Patrz, takie białe porzeczki znalazłem. Na bagnie rosną.
- Kochanie, ale to jest jemioła...

#PrzychodziMieszczuchDoWieśniaka




Czas kiszonych nastał,
a w DKFie dziś oglądamy
Był sobie pies.
Będzie o reinkarnacji, buddyzmie i życiu pozagrobowym
w chrześcijaństwie. 
Krystian, Marta i Paweł zgłosili się do opracowania tych tematów.
Zobaczymy, czy pamiętali...

poniedziałek, 4 grudnia 2017

Do You Know Where You're Going To?

Ci wszyscy mądrale, którzy spełniają swój potencjał w życiu,
mówią, że najważniejszy jest cel.
Bo przecież wsiadając do taksówki też nie mówisz
a, proszę mnie gdzieś zawieźć! 
Najważniejszy jest cel,
a o środki to już zatroszczą się
okoliczności.

Ja na przykład kiedyś
- no, przeszło 20 lat temu -
powiedziałam
from here to eternity,
a potem nie mogłam nadziwić się, 
że ta taksówka ugrzęzła w bagnie. 

I nie dało się stamtąd ruszyć bez pomocy.
Zrozumiałam to w końcu
i wyszłam z bagna.

Upierdolona fest
wyszłam.

Ugrzęzła ta taksówka,
I won't deny it
,
ale wcześniej zrobiła przepiękną, niezapomnianą przejażdżkę po Rzymie :-)
A Wy byliście tam ze mną <3



Piękne zdjęcia zawdzięczam Foxy.
Dziękuję!



Od tego espresso Art i Rai zaczęli pić kawę,
a było to tu:





 "Ale gdzie jest pan młody??!"
Pan młody zawsze charakteryzował się wielką, niepohamowaną wewnętrzną wolnością...




W tle ElNiño,
a za plecami fotografki - cała reszta.
Geez, co my żeśmy zrobili...
To był przepiękny weekend z Wami i to widać na tych pozostałych zdjęciach.

PS Cała w błocie w końcu dotarłam do tej pomocy.
Nie tylko ja.
Tyle że pomoc..
pomoc powiedziała:

a co będziesz po szrotkistę wracała,
żeby nią jeździć po drogach dziurawych?
Wsiadaj do pontonu
i wypływaj
na ciepłe, lazurowe morze!



Pozdrawiam stamtąd
Ciepłe, lazurowe morze
to stan umysłu.

niedziela, 3 grudnia 2017

I came alive at 35...

Kto czyta bloga od początku roku,
wie nie tylko,
że życie jest jak półka z prezerwatywami:
Invisible tuż obok Pleasure Max.
Kto czyta bloga od początku roku, wie,
że ten rok upłynął nam pod matronatem
naszej Siostry Matki Boskiej.

Wszelkie wsparcie zawsze w cenie.
Kobieta to kobieta,
a czy to matka boska czy matka ludzka,
to już kwestia drugorzędna.

Przy czym - fakt - Matka Boska jest trochę na przegranej pozycji,
no bo co Ona miała z tego całego Ducha Świętego???


To musi być niewyobrażalnie nudne przeżycie -
takie niepokalane poczęcie...


Co innego my,
kobiety z kolektywu P&P.

Ostatnio pewien mężczyzna zapytał mnie:


- Und... hast du auch toys?
- Mhm.
Ich habe toys.
Geschenkt bekommen.
Ich benutze sie nicht, hab' nicht mal Baterrien dafür.


A Marlena Shaw trafiła w punkt:
When the applause is all over,
I do not wanna be left on the stage of life
with nothing but
battery operated love...



It was a very good year.
I came alive at 35.

piątek, 1 grudnia 2017

Gang Śródwieś

No dobra, nie jestem w tym dobra - o nie - ale założyłam kolejne wydarzenie na fejsie.
Nawet nie wiem, gdzie to się dokładnie wyświetla, ale około północy miałam lajki od starszaków pod czterdziestkę, więc chyba jednak gdzieś to funkcjonuje.
Wydarzenie nazywa się
DKF w kapciach
i polega na tym, że siedzimy w kapciach na wykładzinie w zerówce i oglądamy filmy,
a potem o nich rozmawiamy oraz zbieramy popcorn z wykładziny.
Noblesse oblige...

To jest zalążek naszego wiejskiego gangu i tylko czekajcie na nasz pierwszy teledysk w takim stylu:



Mam dużo pomysłów,
mam dużo wsparcia,
mam tu cudowną młodzież.





Dzieci i młodzież - moja kolejna wielka, odwzajemniona miłość.

Ty mogłeś być tam ze mną,
kolo...