czwartek, 20 sierpnia 2015

Die Krönung

Kiedy już (na polu) opublikowałam wczorajszego posta, rozległ się straszny rumor.
Jakieś piski, jakieś chrząkanie, szmery.
Zza wierzb wyszli oni (kilkanaście sztuk, rodzina wielopokoleniowa):








Holger stwierdził, że to lepsze od każdego koncertu ("Die sind unfassbar süß!").
Wiejskie highlighty i "Frauenabend mit Holger".
Geeeeezzz, będzie mi tego brakowało.

środa, 19 sierpnia 2015

Obecny nieobecny

Ja śpiewam Plenty, Holger gwiżdże jazzowy podkład (naprawdę dobrze mu to wychodzi!).
Pędzimy rowerami do Olsztynka przez rozlewiska za naszą wioską. Później przez Ostrowin i te wszystkie piękne aleje.

Ciepły wiatr w twarz i lampa.
Wynurzamy się z leśnego wąwozu, przed nami leci kania.
Rowery nam ciągle grzęzną w mazurskim piasku. ("Alter, wer hat den Sand hierhin gemacht?")
Przy majątku kolorowe wstążki trzepocą na wietrze.
Dzieci z krzykiem uciekają przed małym kundlem.
Wszystko jak we mgle.



Tu jesteśmy teraz.

 "Alter, der Rioja haut voll rein!"
("Du bist voll krass drauf - mit den Fahrrädern und dem Schwimmen und so. Und wer hätte mal gedacht, dass die Olly so ein Technik-Freak wird??? Mit der Kamera und dem Internet und dem Laptop unterwegs.")

"Wenn ich es damit nicht auf dein Blog schaffe, dann weiß ich auch nicht!"

Ja, Du schaffst es!

poniedziałek, 17 sierpnia 2015

Miss Seksu i Gracji

Niemiec i Helmut usiedli na schodach Poczty Polskiej (jesteśmy w Gdańsku, helllloooo) i zjedli te bezglutenowe, gigantyczne jarmarczne placki. W obawie przed trudnym w odbiorze koncertem Góreckiego Helmut wypił pół flaszki hiszpańskiego wina. Koncert okazał się jednak bardzo porywający, a i Helmut może się czegoś po drodze nauczył i zaczął rozumieć tę muzykę

Dobra karma mnie nie opuszcza, w związku z czym w Gdańsku trafiliśmy do mieszkania, którego właściciele są fotografami. Tata właściciela był fotoreporterem i od 1945 roku dokumentował życie Gdańska i Pomorza. W mieszkaniu były albumy z tymi zdjęciami. Trafiliśmy na takie oto rarytasy. Przeczytajcie koniecznie podpisy. Tego pana z lwią grzywą powyżej wszyscy dobrze kojarzymy.
 Później na jarmarku znowu wszystko pod znakiem seksu i gracji:


W niedzielę nasza czwórka czillowała w Gdyni na plaży. Wiał silny wiatr, Helmut rozmarzył się przy kiczowatych hitach francuskich z lat 80-tych.
Zdecydowanie "sein", a nie "haben".

piątek, 14 sierpnia 2015

Oswajanie i wyzwalanie

Temat przewodni dzisiejszego filmu i tych wakacji.


Przez nadchodzący tydzień trochę trudniejsze warunki skupienia się na blogasie,
ale za to nocne tańce w piasku nad jeziorem Ukiel i w kółko młócenie Kygo :-)
("No way! Incroyable! Ambassade du Mali hat geschrieben! Krasse Sache!")
Dużo śmiechu!
Codziennie gwieździste niebo.

czwartek, 13 sierpnia 2015

Dzień Patti Drew




Przez 45 minut szukałam jeziora Obst wśród koncentrycznych lasów i bagien.
Ugrzęzłam gdzieś na rozlewisku pomiędzy Drwęcą a Ostrowinem. Kilka kilometrów od szosy.
Ciężkie powietrze, nie śpiewał żaden ptak. Patti Drew błagała o bluesa. Again and again.
Nad szampańskim Gugowem niebo jak wata cukrowa. Lepki chłód.
A później topole pokazały się od srebrnej strony i wróciliśmy do domu.
Tam leżałyśmy z aBsio na polu Zwierzyka, a wokół nas spadały gwiazdy.
aBsio, zapamiętajmy uważnie ten czas.

środa, 12 sierpnia 2015

Lazy craziness

To chyba najlepsze określenie dla tej upalnej atmosfery.
Ta pani dobrze oddaje ten klimat:
Nie mierzymy czasu.

PS. aBSio, zobacz jak fajnie, że tu teraz jesteś. Możemy się widzieć codziennie.