środa, 21 września 2016

Szlugi i kalafiory

Zdaje się, że tankujące wódę dzieciaki zupełnie nie zrozumiały,
że szlugi są tragicznie demodé,
a wołgi co najwyżej w wersji papierowej,
o czym skądinąd doskonale wiedzą blagierki modowe.
Co innego kalafior.
Maszynistka już u zarania naszego litewskiego roadtripu domagała się przepisu na sałatkę,
więc proszę.
Możesz dziś zrobić i przynieść na Fightclub, Bejb.

Ugotuj kalafior, dodaj
1 kwaśne jabłko (drobne kawałki),
1 czerwoną cebule,
garść prażonego sezamu,
świeże zioła (tu akurat bazylia i chyba tymianek),
oliwa, sól, pieprz, ocet balsamiczny albo sok z cytryny.
There you go, girl.

 
I jeszcze taka reminiscencja pierwszego lipca.


Cóż to był za dzień - rano zbieranie kwiatów dla HalliHalloHali, po południu KrólWieśniaków podczas znoszenia tobołów na trzyetapowe tournee, a wieczorem już gorący wieczór z Tobą, a chłopaki odkryli MiamiWars.
Wieczorem już zupełnie inna stylówa oraz
"dla mnie była każda muzyka w orkiestrze".
#SchizofreniaKonicza
I dziś podobnie, tyle że dziś krwawnik zbieram zamiast kwiatów.
Spokojnie, pokażę Wam później.
(Na Fightclub przyniosę zioło, Foxy.
I mean, krwawnik tenże. Pyszny jest.)
 
A KrólWieśniaków grał to:



MMM włączył.

C ya 2nite, ladies!

PS A propos roadtripu - ktoś tu miał ksywkę Thelma za czasów studenckich, right?
I jeszcze: termin PyjamaParty zatwierdzony. Let's go!
Niebawem szczegółowe instrukcje.

poniedziałek, 19 września 2016

Szkołę na propsię

Czasy mamy zmienne,
płynną rzeczywistość
i okazuje się, że owocowi panowie
nie tylko chcą mango dotykać,
ale wręcz - być Siostrami.
W sumie, bardzo mnie to cieszy,
ale na PyjamaPartyNaWypasie (extended version) wstęp surowo reglamentowany.
(Mam nadzieję, że Wam się zdjęcia poprawnie pootwierały w zapro.)
Zupełnie, jak dziś wieczorem.


Niezbadane są meandry twórczości.
Trzy dni przełaziłam meble przestawiając,
w garażu sprzątając,
Cut Killera słuchając.
Trzeciego dnia z God's Playground homeboy'ów Piageta i Bettelheima,
Siostry Liedloff, Gilligan i Nussbaum,
a nawet Skargę zniósłszy
nad pustą kartką w Wordzie
usiadłam i myślałam.
I wyszło zupełnie na odwrót i bez powyższych.


A propos szkoły: w klasach 11-13 nosiłam ten segregator zamiast zeszytów. I tarczy.
Wczoraj wygrzebałam na strychu po 15tu latach, a w środku był list miłosny. 
I on się odnosi do dziś.
Koniczek-Medium i Ahmir - nomen est omen - Questlove...
(Być może tego nie widać, ale to słodkie, tłuściutkie dziecko bawi się hajsem. 
Wiadomo - dotkliwy brak zabawek na PRLowskiej wiosce.
Pewnie myśli sobie: "Ojcze, tyś jest tym, który ma frut" albo wręcz:  "6 zer, 6 zer...")

niedziela, 18 września 2016

Baby, why don't we go?

Good morning, sweeties!
 

Obłędne wrześniowe lato + dożynki = pierwsze ofiary tańca wczoraj już o 16-ej.

Sis!
Tu wiejscy prominenci w niskim słońcu zataczają koła wokół ronda,
a Ty highlife na Brexicie...

Especially for you,
długie włosy and all:




Dziś w WO: Brat w Wieśniaku honoris causa & par excellence. 
 Też nie dał się nabrać na tak zwaną męskość.
Like!
Aguś, termos od Ciebie był w tym roku nad niejednym jeziorem. Dzięki!
Po pływaniu nie daję sobie w kaszę dmuchać - nawet temu panu, który ostatnio ciągle na Beczalni przesiaduje.


Dla tych, którzy niby przymulony Velikomis pławią się w leniwych niedzielnych porankach,
mam omlet:


Na jedną drobną Siostrę takie proporcje:
3 jajka,
3 łyżki mąki - np. jaglanej,
czarnuszka i świeża natka pietruszki,
sól, pieprz, świeże zioła z Twojego parapetu - np. bazylia albo rozmaryn.
Wszystko wymieszać w misce i usmażyć.
W trakcie smażenia ułożyć tam ser - najlepiej prawdziwy oscypek z owczego mleka.
Na koniec posmarować kwaśnymi powidłami à la M2nd (nadmiarowość kardamonu...).
Voilà!


If you're coming to CrystalPalace
be sure to wear some flowers in your hair.
Westalka

sobota, 17 września 2016

Round Silence


l


Wpis sponsorowany:

muzyka - Holly;
krzesło - IlCapoDiTuttiGagatti;
garnek - FrauMajewski;
zasoby i opaska - J z I;
dom - niesamowity wszechświat;


życie - Koniczek.

Z najczulszymi pozdrowieniami dla
Siostry 'Jestę w dresię' Bejb.
This is how we do it na wiosce -
u mnie 'in the kitchen'
niczym KrólWieśniaków R. Kelly:

piątek, 16 września 2016

BreakingBad@CrystalPalace




Chałupnicze produkcja leukocytów i synteza witaminy D nadal na mojej plejliście.
Słońce na obiad i śniadanie.
Jest już trochę późno na to – wiem, wiem, dlatego też ekscesywnie podchodzę do tematu:
jedni uwielbiają zapach napalmu o poranku,
ja akurat cenię sobie Esbjörna Svenssona w niskim słońcu.

 
Wieści spoza wioski czerpię wyłącznie z
Die Zeit,
New Yorkera
i
Wiśni Twittera,
więc byłam wielce rada, gdy do śniadania czytając o Dakini
dowiedziałam się, że i Ty w obszarze energii tybetańskiej.
Lucky you! 

czwartek, 15 września 2016

SOTU






 Kto by podejrzewał notorycznie oblizującego wargi LL'a o taką głębię?

I Ty możesz sobie zrobić remanent zastanawiając się
kim jesteś;
co masz;
za co jesteś wdzięczna i komu;
czego się boisz;
czego Ci brak -
chociaż tutaj może się okazać, że brak jest pozorny, a Ty po prostu 'p.w.'





Turyści i goście odjechali z prowincji.
Czas gwałtownie wyhamował - tak, jak ja powinnam była w marcu:
przyszedł mandat. Kozacko.
Cóż nam, wieśniakom, pozostało oprócz filozofowania oraz:

?

wtorek, 13 września 2016

'Zabawa wre nadal'

Nadal pachniesz 'jak ostatnie dni wakacji',
poranek rozlewa się mgłą i upałem,
bierzesz trzy łyki 'porządnej kawy',
mijasz cielaki w trawie i zmierzasz ku G-Spotowi.





Słuchasz DiabelnieZdolnegoChłopca i myślisz, że to jedna z lepszych decyzji ever,
że przeskoczyłaś tak zwaną młodość -
jak lato sierpień.
Teraz w TrójkącieWarszawskim - z Maszynistką i Foxy - jesteś jak Margaret Mead
z kamerą wśród zwierząt.